Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2016

Powspominajmy wakaje z Wikingami

Sobotnie popołudnie zapowiadało się świetnie choć zarazem i nieco traumatycznie. Czy Frodo znów okaże się szybszy? :-) ? Ale po kolei. 


Nie tak dawno bo w wakacje Tomek2102 zaprosił nas do poznania dość ciekawej gry - "Szachy Wikingów". Zabawa tak się spodobała, że Tomek skrzyknął nas jeszcze raz i o dziwo tego dnia pola do gry nie zostały ani przez moment bezpańskie. Grała pokaźna grupka zmieniając się co chwilę w zespołach. Jeśli mowa o "Szachach..." to warto wiedzieć, że ta gra to właściwie Kubb (od szw. en kubb - klocek, blok) i co ciekawe z Wikingami ma tyle wspólnego co my z zawieszaniem naszych keszy na znak protestu. Czyli NIC. 
Reguły gry pokazuje nam niniejsza animacja lub film. Teraz już wszystko jasne. Czy wiecie, że od 1995 roku w Gotlandii rozgrywane są Mistrzostwa Świata w tej grze?? I jeszcze jedno: grę wymyślili Szwedzi na początku lat 90-ych. Tyle newsów ze świata sportu. 
Eventowi towarzyszyła piękna pogoda kończącego się lata (dobrze, że Park Czarne…

B.B. - Bąbeliada Boann.

W ubiegłą sobotę spotkaliśmy się po raz kolejny na Marcelinie. Boann wymyśliła dla nas Bąbeliadę. 
Godzina nie rozpieszczała - sobota 9.00 to dla niektórych środek nocy. A jednak... Event w zamyśle był bąbelkowo - balonowy. Jak na wakacyjny czas i wyjazdy na miejscu zgromadziła się nas niezła grupka GEOzapaleńców. Boann przemyślała wszystko z detalami. Od babeczek i słodkości, przez napoje aż do rozgrywek w sztuce panowania nad bańkami. Założycielka eventu zarządziła formę triathlonową zawodów w myśl zasady „citius, altius, fortis” czyli "szybciej, wyżej, silniej".  Konkurencje były następujące: bieg z bańką ze startu wspólnego, chwytanie baniek na ilość oraz największa wydmuchana bańka.


Zwycięzcą bąbelkowych zawodów został tomek2102. Kolejne miejsca zajęli: Zuzialol i TomekZy.
Zwycięzcy zostali udekorowani medalami a uczestnicy otrzymali zestawy do puszczania baniek. Klasa!!! Reszta niestartujących zajęła się dopingiem. Zawodom towarzyszyły oczywiście geopogaduchy dla któryc…

GEOpyra w Czecho-Słowacji

  TATRY - Kotlina Kłodzka



7 sierpnia (niedziela):
W zasadzie nic ciekawego. 23.45 pakujemy graty, siebie i dwa rowery do pociągu relacji Poznań - Zakopane by nazajutrz dotrzeć do podnóża Tatr. 
8 sierpnia (poniedziałek):
Na dworcu (9.00) w Zakopcu umówione spotkanko z Tomkiem i Jego Mamą, ceremonialnie przykazanie flagi GEOpylandii i kawka po słabo przekimanej drodze. Kierujemy się pod jebitną górę ku Morskiemu Oku i przejściu na Łysej Polanie. Przed nami dobrych 40 km pod górę a obciążeni jesteśmy jak smoki (każdy sakwy i jeszcze wór z namiotem i innymi udogodnieniami, który trzeba ciągnąć ze sobą - nigdy nic nie wiadomo).

Jak widać na focie odnajdujemy całkiem zacne miejsce na zupę czosnkową i browar. Kierujemy się na Słowacką stronę Tatr by pokonać podjazd pod Strybske Pleso - najwyższą wiochę w tamtych górkach. Na obwodnicy tatrzanskiej robimy przystanki by troszkę pokeszować. Wszystko w kordach i dzięki kolejnym "celikom" najtrudniejsza wspinka na trasie podróży idzie jak …

Rowerem przez Królestwo Niderlandów.

Goedemorgen Aardappelen !


Moja przygoda z depresyjnym krajem zaczęła się w czerwcu. Pierwszym wyzwaniem było znalezienie towarzyszy do poszukiwań. Długo czekać nie musiałam – słuchając mojej opowieści z wspólnego ze sławnymi już GeoPyrkami wyjazdu na MRU i oglądając nasze zmagania na pamiątkowym filmie – zaraziłam pomysłem na spędzanie wolnego czasu – szyggsi. Kolejną moją "ofiarą" padła Ewka, która to w młodości działała w szeregach OC (oj te czasy już nie wrócą) a GC zyskało nowego członka załogi – papadarcie. Kolejnym problemem było znalezienie taniego środka transportu, ale i tu się udało. Razem z papadarcie możemy się pochwalić typowo holenderskimi jednośladami…


Będąc w Holandii czasem bardzo długo trzeba czekać by móc wyruszyćna keszowanie rowerem…Kiedy w końcu przestaje padać, a słonko wyłania się zza ciemnych chmur, nie ma co się ociągać. Czas start!. Lipiec okazał się całkiem przyjazny, razem z Ewką, godząc pracę, pogodę i chęci udało nam się pięć dni pobuszować po …