wtorek, 26 lipca 2016

Włóczykije Piknikują z Wikingami.


Sobota, 23 lipca, godz. 14.30 - "Dzień Włóczykija"

Wreszcie oto nadszedł długo wyczekiwany 23 lipca, czyli dzień eventu „1970’s Summer Picnic” autorstwa Suavis&Jaroda. Ale zanim przyszedł czas na piknik, musiałem też się pojawić na „organizowanym” (w końcu tylko wydrukowałem logbook) przeze mnie krótkim spotkaniu z okazji Dnia Włóczykija. Oczywiście akurat tego dnia komunikacja miejska musiała odmówić mi współpracy, więc dotarłem na swój własny event 15 minut spóźniony… :) Z tego powodu ominęła mnie spora część geopogaduch (odbiłem sobie na pikniku), ale trudno… Potem wpisy do logbooka i jeszcze chwila rozmów - i tak wybiła godzina 15:00. Wtedy większość osób udała się na przygotowania do pikniku, a my skromną grupką w składzie: CopernicusHigh i pkubiak ze Śląska, Krzychu CMG z Mogilna i ja (tomek2102) z Poznania udaliśmy się na krótki spacer po północnych krańcach Dębiny i podbój okolicznych skrytek. :) 


Szkoda, że spacerowiczów nie było więcej (w końcu to był główny temat eventu), ale z drugiej strony trudno mieć za złe nieobecność takiemu PGC-Team, który ten czas wykorzystał na ubranie się w ich czadowe stroje z lat 70. na piknik Suavisów! :) Wracając do spaceru- upłynął nam on w przyjemnej atmosferze rozmów i podejmowania kolejnych skrytek. Przy okazji dowiedzieliśmy się z Krzychem co nieco o śląskim geocachingu oraz opowiedzieliśmy trochę o Wielkopolsce i Kujawach naszym towarzyszom z Katowic. ;) A potem ruszyliśmy prosto na piknik….

Tomek dwatysiącestodrugi

 --------------------------------------------------------------------------------------


Sobota, 23 lipca, godz. 16.00 - "1970's Summer Picnic"

Tu, w zasadzie,  zamiast tekstem można by się posłużyć zdjęciami autorstwa Falbi i na tym zakończyć. Kolorowo, oryginalnie, bajecznie, odjazdowo, smacznie i gościnnie. Tak by w skrócie wyglądał Summer Picnic edycja 2016. Słowa uznania należą się jednak Założycielom eventu.
Organizatorami spotkania była dobrze nam znana para poznańskich skrytkoszukaczy: Suavis i Jarod. To już druga edycja Ich pomysłu. W zeszłym roku bawiliśmy się w strojach z lat pięćdziesiątych na poznańskiej Cytadeli. Impreza tak się spodobała, że Twórcy postanowili po raz drugi przebrać innych i pocieszyć się wspólnie na łonie natury ale dwadzieścia lat później. Wybór miejsca padł na park przy Drodze Dębińskiej. Trafnie. Wkoło kilka skrzyneczek zachęcało do puszczenia się w teren. Nie ich szukanie nam było jednak w głowie a wspólne weekendowanie.

Na polanę dotarliśmy pierwsi razem z FK69, Tymonem, Dawidem i Wantskym zasadzając sztycę flagi idealnie na kordach (+/-0,16 m). Kierunek od tej chwili widoczny był dla wszystkich nadciągających z daleka: hipisów, tych w eleganckich kreacjach  i przekupek. Punktualnie o 16.00 była nas już całkiem spora grupka i wciąż się powiększała. Z minuty na minutę polana zapełniła się (ku uciesze gapiów) GEOpyrlandczykami wystrojonymi zgodnie z ideą eventu w stroje z epoki (na samym dole posta znajdziecie cały skład naszego party). 

Organizatorzy jak zwykle poukładali klocki w odpowiedni sposób spinając w całość kulinaria i rozrywkę. Skoro jesteśmy przy smakołykach to na uwagę zasługują lody osobiście "wysmyczone" przez Suavis (banan, wanilia, coca-cola i mięta). W sklepie takich nie znajdziecie. Na kocach znalazły się również Oranżady z epoki a sprawę przypieczętowała Koliber zjawiając się w stroju przekupy z Łozorza niosąc wiklinowy koszyk pełen jajek na twardo. Klasa!!! Konsumowali wszyscy pochłaniając po dwa na raz (od razu przypomniały mi się dłuuuugie podróże pociągiem relacji Poznań - Warszawa z zapachem kanapek i jaj "na twardo" w tle.
Do takiego wehikułu czasu mógłbym wsiadać codziennie.
Popis tańca disco dała FK69 zgarniając kolejna z przygotowanych nagród.
Stroje? Cóż. Obok wyobraźni geokeszerów można by postawić znak nieskończoności. Organizatorzy urządzili m.in. konkurs na najlepsze przebranie. Kandydatów było kilku ale tajne głosowanie wszystkich uczestników jednoznacznie wskazało na Igiego z PGC Teamu, którego zdjęcia prezentuję poniżej. Podobno rozkochał w sobie kilka niewiast. Tyn mo dryg.


Lata 70' ubiegłego stulecia to dla niektórych z nas lata już dorosłości, niektórzy się wtedy rodzili a inni za lat 30 kilka mieli dopiero się na tym świecie pojawić. Geocaching łączy jak widać pokolenia i każe cieszyć się nam kolejnym przeżytym dniem i kolejną znalezioną skrzyneczką. Oby jak najdłużej. Sto lat!!


Końca eventu nie mógł się doczekać jedynie Leito w rurkach, który twierdził, że mu się tak wpiły, że nie uciągnie do finału. Siłą woli dotrwał. Podobno do dziś je ściąga. Ale o tym ciii....

udash
sześćdziesiątydziewiąty

--------------------------------------------------------------------------------------

Niedziela, 24 lipca, godz. 16.00 - "Szachy Wikingów"
 



Po bogatej eventowo sobocie, przyszedł czas na niedzielę i ostatnie spotkanie tego weekendu- tym razem na os. Przyjaźni zebraliśmy się, aby pograć w tajemniczą grę o nazwie Szachy Wikingów. :) Event znowu był organizowany przeze mnie, czyli tomka2102 (nie planowałem organizować dwóch eventów w jeden weekend, ale jakoś tak wyszło…). Na szczęście wszystkie „materiały” miałem w domu więc sobie poradziłem. Krótko przed spotkaniem trochę postraszył nas deszcz, ale na szczęście o 15:50 odpuścił i na event pogoda była już dobra. Powoli wszyscy zaczynali się schodzić (pojawiło się nawet więcej osób niż „łilatendów”) i mogliśmy zaczynać grę. Podzieliliśmy się więc na dwie grupy, ponieważ Zuzialol także przyniósł swój egzemplarz Szachów (Dzięki!), i zaczęliśmy grę. Mimo minimalnych różnic w zasadach gry, obydwie grupy bawiły się bardzo dobrze a po chwili ćwiczeń nawet zaczęli trafiać w cele! :) W międzyczasie były też wpisy do tematycznego logbooka i skromny poczęstunek ciasteczkami. Po rozegraniu kilku(nastu?) partii w Szachy, przyszedł też czas na zwykłe pogaduchy i grę w piłkę. No właśnie… Tutaj zdecydowanie prym wiódł Frodo- pies Zuzialola. :) Udashowi zostawił na twarzy pamiątkę po swoich zębach (nie pytajcie, jak to zrobił bo nie uwierzycie),  a Igiego z PGC-Team ostro sfaulował podczas jednego z biegów po boisku. ;) Na szczęście nikomu nic bardzo poważnego się nie stało (chociaż było blisko…), a pieskowi chyba wybaczono. 


I tak, około godziny 17:30, event zakończył się na dobre i wszyscy pojechali do domów lub po kesze. Wielkie dzięki za przybycie i za to, że większość z Was mogła zostać dłużej niż regulaminowe 30 minut. Mam nadzieję że dobrze się bawiliście, a ze swojej strony mogę zaprosić na kolejne takie eventy- niestety na razie w bliżej nieokreślonej przyszłości… ;)

  Tomek dwatysiącestodrugi
 
Ps udash'a:
skończyło się na wizycie w szpitalu, niedowierzaniu lekarzy, ostrej polewki pielęgniarek i zastrzykach. Nie codziennie pies gryzie pacjenta w głowę. Do Froda nikt pretensji nie ma - wypadek przy pracy. Gdybym się nie jechał na łyso prawdopodobnie nie pomyliłby głowy z piłką, też skórzaną. 
Brawo Suavis, brawo Jarod, brawo Tomek!!!! Dziękujemy Wam za weekend!!!!


piątek, 15 lipca 2016

Krakus w Poznaniu.

Ten sezon obfituje w dużą serię spotkań. Bardzo dobsz. W tym tygodniu zwołał geopyrlandczyków krakowski geokeszer semaprint na Starym Rynku (nie wiem jak Wy ale ja bywam na "starym" tylko na eventach w zasadzie). To już drugi event w ostatnim czasie. Pierwszy miał miejsce w kwietniu tego roku. Na zeszłe spotkanie nie zdążyły dojechać woody ale za to tym razem każdy uczestnik otrzymał takiego jak prezentuje zdjęciu. Pogadaliśmy z Organizatorem co u Nich w terenie piszczy, kto gdzie był i co odwiedził, wymieniając się ponadto doświadczeniami. Semaprint z ciekawością wyciągał od nas co w Wielkopolsce godne polecenia. BTW dowiedzieliśmy się o o większym wydarzeniu szykowanym przez Małopolskę w pierwszy weekend września. Wydarzeniu towarzyszyć będzie kilka imprez okołokeszingowych. Szczegóły TUTAJ. Czyli Małopolska się bawi tydzień przed naszymi urodzinami wypadającymi na 11-go września. Nasze szczegóły z kolei TUTAJ 


Bardzo miło było zobaczyć uśmiechnięte twarze Geopyrlandczyków, których przybyło ponad dwudziestu. Suavis, Boann MStachul&Dorothy Aune PGC Semaprint ventorinurek bartas.pl Valentin Zuzialol piotrjot piotrmichal Gammera Leito Kuna&Kocu i WWalenciak z Mamą - dziękujemy za towarzystwo. Krakusom się kłaniamy za organizację (ciekawe czy kibice Wisły czy Cracovi)??
Do zobaczenia na trasie!!
udash
sześćdziesiątydziewiąty

poniedziałek, 4 lipca 2016

Spotkajmy sie w Pszczółkach - event z ulem w tle.


Druga niedziela wakacji zapowiadała się kolorowo. W końcu mój pierwszy organizowany event. Nie może być źle. Czas płynął i z kwietnia zrobił się czerwiec. Event za pasem, a ja czuję coraz większy stres. Czy wszystko mam? Czy dojdą drewniaki?




Nadszedł 3 lipca – dzień zero. Stres ponad poziomem maksymalnym. Ale nie można już odpuścić. Wszystko, co potrzebne, zakupione wczoraj, tyko drewniaki utknęły w Poznaniu w Inpoście. No nic – mówi się trudno. Event się bez nich obędzie.
Na miejscu byłem jako pierwszy (przynajmniej był czas, żeby obeznać się w terenie i przygotować się do przybycia innych). Chwilę później pojawił się bartas.pl, a potem cała chmara geokeszerów. W śród nich: Suavis z Jarodem,  mstachul z Dorotką i córką, udash z FKą i dziciakami, palucela i ruszard z Ulą, leito z 87kari i mugolami, DestrojEmAll z RymMili i 8miesięcznym niemowlakokeszerem, a także valentin02, Gammera, Fidellino, PGC-tim i Maczuga Herkulesa Tim, duck-alePL, malanna, YoloPrzemolo, wiechlina i rajgras. Chwila na pogaduchy, wpisanie się do logbooka i zebranie pieniędzy, a potem zwiedzanie. A właśnie, nie pisałem gdzie był event -  otóż spotkanie miało miejsce w przepięknym Skansenie Pszczelarstwa w Swarzędzu. Tak więc zwiedzaliśmy część muzealną skansenu. Pani przewodnik opowiadała o tym jak żyją pszczoły, jak się je hodowało kiedyś, a jak dzisiaj. Wielu z nas dowiedziało się ciekawych rzeczy na temat tych małych, żółto-czarnych owadów (choć jak się okazało, pszczoły mogą być też fioletowe).

Po zwiedzaniu przyszedł czas na posilenie się. W tym czasie pojawili się także spóźnieni  me_who i piotrjot. Na szczęście nie zabrakło kiełbas, a kolejka ciągnęła się chyba w nieskończoność. Powiedzieć można tyle – jedli wszyscy, nawet wegetarianie. Po jedzonku szybka eventowa fota i część ludności zaczęła się rozchodzić. Jeszcze tylko aktywacja bonusu PWGS, na który czaił się Team Maczugi wraz z Przemkiem i Michałem, i do domu.

             
Dzięki wszystkim za przybycie. Nie spodziewałem się tak dużej ilości osób. Mam nadzieję, że event się wszystkim podobał i następnym razem spotkamy się w jeszcze większym gronie.

Już odstresowany
Xiankowaty01


P.S. Eventowych drewniaków dla tych co byli na pewno nie zabraknie. Będą czekały tak długo, aż się spotkamy.

czwartek, 30 czerwca 2016

GEOpyra&Rowertour presents:

Ukazał się artykuł. Gdzie?? Skoro wyprawa rowerowa to i czasopismo takowe. Rowertour, bo o nim mowa, po raz drugi ugościł nas na swoich łamach. Tym razem w lipcowej odsłonie przeczytamy o naszym projekcie czyli Pierścieniu Rowerowym Dookoła Poznania widzianym oczami miłośników bicykli. Dwa dni, tona przygód, wspaniałe towarzystwo (dzięki Faud i TomekZy!!!) i długa prosta!! Lepiej wiosennych dni spędzić nie można a i podzielić się z innymi wypada. Zachęcić, pokazać, odkryć. Stąd pomysł na naskrobanie kilku słów. 
Kilka miesięcy temu, w jednym z postów, przedstawiłem Wam magazyn turystyki rowerowej i idea jaka mu przyświeca. Piszący, zupełnie jak my, próbują wypędzić z przed laptopów i ekranów telewizyjnych wszystkich leniwych by pognać ich po terenie, odkryć nowe, pokaać nieznane.
Krótkie streszczenie kowbojskiej wyprawy przeczytacie na internetowej stronie magazynu. W celu szerszego odczytu zapraszam do zajrzenia na łamy drukowane.

Podziękowania dla tych, którzy zmusili nas do wyjścia w teren czyli Założycielom keszy na opisanych odcinkach oraz tym, którzy nam na trasie towarzyszyli dopingując i pomagając w naprawach sami przy okazji keszując. 
(Odcinek Pidgorów również zapadł nam w pamięć i wstrząsnął nami geokeszersko choć zabrakło o  Was personalnie - sękju, sękju).

Szanownej Redakcji i współpiszącym gratulujemy setnego wydania Rowertour'u i życzymy kolejnych równie pochłaniających nas w treści.   
Co nie dojeździmy to doczytamy.
Ps1. pozdrowionka Geopyrusy!! 

Rowertour kolportują Salony Prasowe Ruchu, Inmedio (np. w Tesco), Kolportera, Pol Perfectu oraz Empiki na terenie całego kraju. Koszt żaden bo 8 PLN. W Poznaniu dodatkowe punkty gdzie istnieje możliwość nabycia to sklepy: "Woda Góry Las" na ul. Strzeleckiej, Sklep Podróżnika na ul. Ślusarskiej i Armot Bike na ul. Krzywoustego. Numer w sprzedaży już od jutra.
udash
sześćdziesiątydziewiąty

niedziela, 26 czerwca 2016

Holiday 2016 czyli Polska - Swiss 6 - 5 (po mojemu)

Pierwszego dnia wakacji odbył się event Holiday 2016.
Spotkanko zorganizował Team WWalenciaka. Był sam On, Mama i Tata. Wspólnymi siłami skrzyknęli nas w Lasku Marcelinskim na ogniskowym spotkanku. Dla mnie (i mam nadzieję dla wielu) to był nadEvent z kilku powodów. Termin spotkania został kilka dni temu przesunięty ponieważ nikt nawet w najśmielszych snach nie oczekiwał, że polska reprezentacja dostanie się dalej i w tym samym czasie będzie grała z reprezentacją Szwajcarii. Pierwsze 90 minut spotkania upłynęło prawie wszystkim (prócz Walenciaków) przed telewizorami. Nikt nie spodziewał się dogrywki a tymczasem nasi zagrali jeszcze 2x15 minut.


Po pierwszej połowie dogrywki i po 1:1 włączywszy program 3 Polskiego Radia udałem się na Marcelin. Średnia prędkość wyniosła 15 km/h - stres jest złym kierowcą. Po dojechaniu zastałem Organizatorów i ich ryczące radio nadające z Programu Pierwszego PR. Skupiliśmy się na karnych. Mogę śmiało stwierdzić: ostatni karny polskiej reprezentacji rozpoczął event. Gramy dalej (w czwartek z Portugalią). Tyle sprawozdania z meczu. Po wspaniałym sportowym spotkaniu każdy obrał kierunek wiadomy - Marcelin.

Jak za dotknięciem różdżki zaczęli, już po kilku 
minutach, pojedynczo, zjawiać się eventowicze aż dobiło ich do ponad trzydziestu. Rozentuzjazmowanych trzydziestu.  Po takim meczu i w takim towarzystwie kiełba znad ogniska smakowała wyśmienicie. Suto zastawiony stół dopełnił reszty - wszyscy w tym szczególnym dniu zapomnieli chyba o jedzeniu i zaczęli nadrabiać zaległości. Rozkołatane serca studziła herbata z lodem a żołądki wypełniły pajdy ze smalcem zagryzane ogórkami i babeczki (ozdobione eventowo). Kulinaria uzupełnił wspomniana już kiełbasa.   Baaaardzo dobry pomysł. 
Spotkanie uczczono pięknym drewniakiem, okazałym logbookiem, pogaduchami i wymiana wszystkiego co kto ze sobą przyniósł. Ogromnie miło bylo spotkać tak zacne grono a Organizatorom składam w imieniu uczestników najserdeczniejsze P O D Z I Ę K O W A N I A.

ps. dla kogo Holiday dla tego Holiday. Event przejdzie do historii pod znakiem polsko - szwajcarskich zmagań. Mam nadzieję, że tak właśnie będziemy obchodzić co roku pierwszy dzień wakacji a co cztery lata szczególnie.

udash
sześćdziesiątydziewiąty

sobota, 11 czerwca 2016

Piknik ekologiczny w Pobiedziskach.

W Pobiedziskach, już po raz ósmy, odbył się piknik ekologiczny, mający na celu zwiększyć świadomość przyrodniczo-ekologiczną mieszkańców gminy i okolic. Pośród wystawców znalazły się szkoły i przedszkola, GOAP, Ośrodek Sportu i Rekreacji, Uniwersytet Przyrodniczy, Park Krajobrazowy Promno i gdzieś pomiędzy nimi, przy stoliku, skromnie, dwoje keszerów opowiada o swojej pasji mniej lub bardziej zainteresowanym uczestnikom. Przyznam, że dość sceptycznie podchodziłam do tego pikniku, no bo kurczę, kogo będzie interesować jakiś tam geocaching? Na szczęście xWisnia miał w sobie większe pokłady entuzjazmu i gdy udało nam się mniej więcej wszystkie nasze dobra poukładać na stoliku, zaczęliśmy opowiadać. Oczywiście, największą furorę zrobiły woodcoiny (a można to kupić? a w jakiej cenie jeden? a ja to poproszę tego, koniecznie! a to jak to się w ogóle robi, że wypala? ale tak można?) oraz gadżety, które otrzymaliśmy od gminy Pobiedziska.


Jak widać, byliśmy przygotowani, mocno siedzieliśmy na czterech literach, oczekując najdziwniejszych pytań (a co z tego macie? a będą jakieś nagrody? ale z małymi dziećmi to się nie da, prawda?).


Jak na nasz pierwszy piknik (a może nie ostatni) to uważamy, że było całkiem przyjemnie. Obok nas stacjonowała przeurocza Pani, której zwinne dłonie wyczarowywały dla najmłodszych najróżniejsze balonowe fantazje, jednak trzeba przyznać, że numerem jeden był czarny miecz (nawet dziewczynki takowy chciały!)


Zainteresowanie naszym hobby było całkiem spore, niektórzy wręcz nie mogli uwierzyć, że można chować śniadaniówki po lasach. ;)






Oczywiście na naszym stoisku nie zabrakło prawdziwych gwiazd! Wśród odwiedzających znalazł się Valentin oraz Rumi, którzy czujnymi oczami sprawdzali co i jak, oraz czy na pewno dobrze reprezentujemy Geopyrę. :)


Nawet niejaki Artur Barciś i Cezary Żak (znani jako Norek i Krawczyk) przychylnym okiem patrzyli na nasze stoisko i chętnie wysłuchali co kolega xWisnia im chciał zakomunikować odnośnie geocachingu, oraz przyjęli od niego dary w postaci woodcoinów. A to cwaniak, siedzi u Panów w kieszeni teraz. :)


Dziękujemy pięknie wszystkim, którzy odwiedzili nas na stoisku, Jakubkowi za flagi i wypożyczenie swojego cennego segregatora oraz gminie Pobiedziska, za możliwość poopowiadania o naszej pasji. :) 

wtorek, 7 czerwca 2016

Piątkowy Relaks nad Prosną



Od rana dzień stał pod wielkim znakiem zapytania czy ja dam radę, czy wszystko mam dopięte na ostatni guzik, obawy wzrastały z godziny na godzinę. Z niepokojem czekałam do godziny 16, by zacząć piątkowy relaks.
Po pracy kierunek dworzec PKP. Zapakowałam Geopyrki sztuk dwie do nadulkomobila i już ze spokojem udałyśmy się na kordy eventu. Dzięki dziewczyny.
Jesteśmy już a tu drzwi zamknięte. Coraz więcej keszowych znajomych zbierało się pod Pubem a właściciela brak. Stres był czy o 18 wejdziemy do środka. …Ha ha taki stres to może być.
Wielkie wejście, szybkie przemeblowanie i wszyscy w komplecie.

   
Dziękuje całej ekipie za przybycie i świetną atmosferę. Teraz już wiem, że mój pierwszy event nie będzie ostatnim.
I w tym miejscu chciałabym wszystkim podziękować: moim wariatkom: jolekka i Boann. Zacnej grupie kaliskiej mploc, mojorosin, judi_kk, syl89k, navigator_cb, RADIOWIEC, koza 2, Jacekran, Bernadettaran, Całka, MoZbTa, AgaZ-78, Kasia, mecwal, zibi11977, happinessKP oraz całkiem niespodziewanemu przybyszowi z innej planety chyba Dolny Śląsk albo jakoś takJ DLU03698. 
Było świetnie. To co na evencie powinno być to było. Logbook zapełniony wpisami, świeżo otrzymane drewniaczki powymieniane, certyfikaty uczestnictwa rozdane i doświadczenia wymienione. Jeszcze raz dziękuje za tak liczne przybycie i do zobaczenia na kolejnych Eventach. 

Pozdrowionka
nadulka