poniedziałek, 6 lutego 2017

Pyry opanowują Świnoujście

Zima, zima, zima, pada, pada śnieg…
Czyli idealny czas żeby gdzieś wyjechać. Tylko gdzie najlepiej w taką pogodę? Oczywiście nad morze!
Takie rozumowanie przyjęło chyba w tym roku wielu keszerów, czego wynikiem są dwa geopyrowe eventy w Świnoujściu. I to w jeden weekend.
Ale po kolei.
Sobotę (4 lutego) w polskim mieście na Uznamie sponsorowali mstachul z Dorotką. O godzinie 11:00 pod fontanną na promenadzie, pomimo zimnej aury, zgromadzili całkiem niezłą grupkę geokeszerów. 16 nicków w logbooku się wpisało, ale osób na pewno było więcej. Każdy przybyły dostał pięknego eventowego drewniaka ze Stawą. Jak zwykle nie zabrakło pogaduch (nie tyko tych geo, bo były też podejmowane próby wyjaśnienia przyjaciołom zza granicy co to jest podpiwek) i wymian wszelkich. Ogólnie: miło spędzony czas. Oczywiście było też wspólne zdjęcie.
Podobnie w niedzielę (5 lutego), jednak tym razem w Parku Zdrojowym, Pyra (Xiankowaty01, czyli ja) organizowała spotkanie ze Świnoujścianami przy Krakowie (200m od znacznika, ale jak się okazało trafiłem idealnie KWTW J). Grono przybyłych, choć mniejsze, okazało się bardziej zróżnicowane. Oprócz obecnych w dniu poprzednim Świnoujścian, Niemców, Skawinian (jakby ktoś nie wiedział: Skawina to takie miasto obok znanej wsi – Krakowa) i oczywiście Pyrlandczyków, pojawili się przedstawiciele miasta opanowanego przez Amerykanów – Żagania. Szybka wspólna fota, a potem pogaduchy, pogaduchy… i pytania do geowładcy tego regionu – piotra-56 – jak rozwiązać tę zagadkę?, gdzie jest ten kesz? I tak zleciała większa część eventu (przynajmniej uczestnicy są bogatsi o podpowiedzi, których w tutejszych keszach mało).
A jak już jesteśmy przy keszach – skrytek w Świnoujściu jest naprawdę sporo. Wiele z nich jest bardzo pomysłowych. Przy szukaniu niektórych można spędzić nawet godziny. I choćby z tego powodu warto się tam wybrać (i zrobić event w połowie wyjazdu, żeby powypytywać o DNFy J). Tak więc do keszowozu i w drogę, towarzysze!

Xiankowaty zeropierwszy















piątek, 6 stycznia 2017

GEOpyra w Pradze. ADVENTNI GEOSKORAPKY 2016


W niedzielę dnia 11 grudnia 2016 r., odbył się MEGA event w Pradze, który to już stał się tradycją w puszczaniu geoskorupek po rzece Wełtawie.
GEOpyra uczestniczyła w tym evencie już rok temu i tym razem została podjęta decyzja aby naszych południowych sąsiadów odwiedzić po raz kolejny. Oczywiście nie żałowaliśmy.
Do Pragi wybraliśmy się w następującym składzie: FK69, 87kari, Biedroneczka, jolekka, Boann, happinessKP, udash69, wantsky vel Posnanian Reviewer, Gammera, zibi11977 vel Marinare, Wziento (nasz serdeczny czeski przyjaciel), geokeszerski pies Jasper i moja skromna osoba leito76.
Do stolicy Czech udaliśmy się dzień wcześniej. Plan był bardzo prosty, pozwiedzać ciekawe miejsca, których nie zdążyliśmy odwiedzić rok temu, przy okazji zgarnąć parę keszynek ale tak na luzie bez spiny i ciśnienia.

 Keszynka na cmentarzu, strach było spojrzeć w tą dziurę w ścianie bo.......to co było w środku......
 

kości, kości, kości....................................................................................................................................
 


 
 
Punktem kulminacyjnym oczywiście było zwiedzanie okolicznych knajpek i restauracji, których nie brakuje w żadnym zakątku Pragi a w szczególności "naszej" "V Cipu" oraz konsumowanie wspaniałych czeskich specjałów ( kaczki, knedliczki, golony, kołacze) i wspaniałego czeskiego piwa oraz grzane winko.

Muszę tutaj dodać, że już chyba tradycją stanie się również odwiedzanie, szczególnie przez FK i Kari rosyjskiej cukierni, w której serwują różnego rodzaju smakołyki - palce lizać.



Drugi dzień, to już dzień Mega eventowy.
Powtórka z dnia poprzedniego, dużo chodzenia, keszowania, przy okazji zaliczenie nieoficjalnego eventu - giełda, wymiana drewniaczków. Później zdążyliśmy całą naszą zgrają wbić się na wspaniały obiadek do restauracji, a jakże dobrze znanego nam "Wojaka Szwejka"


 - tutaj chciałbym złożyć serdeczne podziękowanie i wyrazy szacunku dla obsługi, która wyraziła zgodę na wejście do środka naszego jedynego geokeszerskiego czworonoga Jaspera,


który na początku leżał spokojnie, ale jak poczuł co zamówił Gammera do jedzenia, to komu by nie leciała ślina :)

Po smacznym obiadku był również czas na spacerek, oczywiście w drodze na event nie obyło się bez zabawnych scen, scenerii, zdjęć, wydarzeń i ciekawych miejsc. Śmiechu po pachy !!!!!!!!





Magiczna godzina 17.00 - ADVENTNI GEOSKORAPKY 2016, czyli MEGA event i puszczenie w świat po Wełtawie naszych GEOpyrowskich skorupek (tak tak, tych z poprzedniego roku, których wtedy zapomniał udash).

W końcu udało się zaprezentować, na szerokiej wodzie naszą wielkopolską brać. Nasze skorupki, bardzo dobrze utrzymywały się na wodzie i popłynęły w siną dal.



Po evencie a raczej w jego trakcie został opublikowany Lab Cache. Jest to seria keszynek do zgarnięcia w ograniczonym czasie i tylko podczas MEGA eventów. Zgodnie całą ekipą GEOpyry oraz naszym czeskim przyjacielem Wziento, udaliśmy się na wspaniały spacer kolejno zgarniając 10 etapów wspomnianego kesza. Przyjemne z pożytecznym, lecz niestety musieliśmy się rozstać z parą kaliską oraz z Biedroneczką, Gammerą, Jasperem i Tomkiem Wzientkiem, którzy musieli obrać kursy na powrót do domu. A my nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie poszli dalej na Jarmark Świąteczny poczuć ten klimat.


Podsumowując, wypad bardzo udany. Ekipa jak zwykle dopisała, pogoda również, jedzenie i picie, o tym chyba wspominałem najczęściej także ( raz na rok nie zaszkodzi ).
Keszynek może niewiele, ale czy zawsze o to chodzi??? Ważne to spędzić czas w doborowym towarzystwie i przy okazji zobaczyć coś o czym nie mieliśmy wcześniej pojęcia.
Co do MEGA eventu. Ostatnio wantsky w krótkim filmie o eventach powiedział wszystko. Czyli, chyba a raczej na pewno, małe eventy, takie nasze kameralne są zdecydowanie lepsze ale już zwodowanie naszych skorupek było MEGA ważne dla całej naszej społeczności GEOpyrowskiej.

PS. Jeden WIELKI minus naszej wyprawy.................... brak wszystkich GEOpyrek na zbiorowym zdjęciu, czasami się zakręcimy, ale odbijemy sobie w przyszłym roku a co.........................!!!!!!!


Osobiście przepraszam !!!!!!!!!!, że w poście nie ująłem na zdjęciach wszystkich obecnych ( musimy następnym razem zadbać o więcej wspólnych zdjęć ).
Serdecznie pozdrawiamy nasze wspaniałe GEOpyrki, które tym razem nie mogły przybyć na event. Mam wielką nadzieję, że tym postem choć trochę przyczynię się do tego, że w przyszłym roku będzie nas więcej !!!!!!!!
Dbajcie o siebie i o innych !!!!
Tak na zakończenie - pozdrowienia od nie zawsze normalnych Gammery i leito, a co..............?

wtorek, 27 grudnia 2016

GEOpyra się kula, czyli MIKOŁAJKOWY TURNIEJ BOWLINGOWY GEOPYRY

Pomysł na event był już we wrześniu, ale coś za długo tkwił w mojej głowie i musiał upaść, by powstać z martwych i odżyć zimą (porą roku, którą nomen omen wszystko obumiera).
Owym pomysłem był mały turniej bowlingu, zwanego również kręglami. 
I tak oto 6 grudnia roku pańskiego 2016 przed halą sportową Politechniki Poznańskiej ustawiła się dość spora, jak na środek tygodnia, grupka zapaleńców geocachingu , co to się kul nie boją.
Po wymianach (uprzejmości, przedmiotów podróżnych , informacji) ruszyliśmy piękną kolumną do lochów hali, by tam rozegrać zawody. Wśród obecnych byli Ci, którzy nierówną walkę z torem stoczyć mieli po raz pierwszy, jak i starzy wyjadacze, co to nie jednej kuli dali popalić.
Niestety – pechowo jeden z torów był tego dnia uszkodzony, co trochę skondensowało ilość  uczestników na pozostałych. W sumie oficjalnych zawodników i zawodniczek było siedemnaście (oficjalnych, bo nieoficjalni w postaci kibiców dzielnie wspierali zza przejrzystej barierki uczestników gry).
Po dziesięciu turach wspólnej zabawy wszystko było już jasne. Tytuł Mistrza Gry , trofeum (z trakowalnym numerem) i smakowity czekoladowy medal zgarnął Patryk z aune92team.
Na osłodę dla pozostałych posypały się cukierki z szampańskiej butli przekazanej zwycięzcy.
Jako, iż turniej odbywał się w Mikołajki nie obyło się bez akcentów świątecznych – były małe podarki dla uczestników eventu i mikołajowe gadżety do fotobudki. A i niektórzy z uczestników eventu mieli ze sobą/na sobie świąteczne akcenty ;-)
Z mojej strony dziękuję wszystkim obecnym na turnieju za udział! Mam nadzieję, że się podobało i imprezę jeszcze powtórzymy J Do zobaczenia zatem! Ps. ja składam Boann najserdeczniaste podziękowania świata za możliwość zabawy kulami.

 Wasza Mikołajka -Boann

sobota, 24 grudnia 2016

MORSOWISKO III czyli koniec Anno Domini 2016

Niedziela, godzina 9.30. Nikoguśko. Zajeżdżając na miejsce MORSOWISKA III w pierwszej chwili pomyślałem, że pomyliłem terminy. Cisza, spokój, szum lasu i lustrzana tafla jeziora niedaleko Biskupic. Chwilę potem zaczyna się: zza winkli, zza drzew, spod ściółki i z innych leśnych zakątków zaczynają się wynurzać. Znajomi, nieznajomi, obcy. Szybkie wypakowanko i JAZDA Z KOKSEM!!!!!
"Pan Samochodzik i tajemnice kruchej kry."
Po raz trzeci spotykamy się w tym samym miejscu wraz z Wielkopolskim Klubem Morsów "ALASKA" by złożyć sobie życzenia świąteczne oraz potaplać się w
Znalazłem szybę!!!
jeziorku. O 10.15 zaczynamy swój event na cyklicznych pogaduchach i wymiance dóbr wszelakich, czekając na przybycie Gospodarzy. Pojawiło się kilka nowych drewniaków w naszych kieszeniach a więc będzie czym zasilić opasły już klaser (na stare lata, z nabitą fajką i szklanką nalewki, w fotelu bujanym i przed kominkiem będziemy wspominać). Nie jestem w stanie określić ilu Geopyrowiczów przybieżało ale będzie kilkudziesięciu rozradowanych faktem spotkania. Stary Rok trzeba zakończyć w pięknym stylu i nie inaczej!!
Po naszym regulaminowym czasie Organizatorzy zamieszek są już na miejscu. Szybkie rozstawienie cateringu, urządzeń mówiących, termometru rejestrującego ilość wchodzących do wody, rozpalenie ogniska i .... stwierdzamy brak piły motorowej do zerwania czapy lodowej grubości co najmniej 1,5 cm. Kierowca gazika wykazał się wyobraźnią wjeżdżając do wody i rozbijając lód podwoziem pojazdu. Istny "Pan Samochodzik i tajemnice kruchej kry". Reszty dokończyli Techniczni Morsów (boska nazwa!!!!) traktując lód czekanopodobnym wyposażeniem wyjętym zza pazuchy.
 Mistrz ceremonii - Karol dokonuje nowej świeckiej tradycji: wypuszcza do wody karpia, darując mu tym samym wolność i zarybiając nim głębiny!! Brawo!! Jeden stwór uratowany przed wigilijnym stołem - w tym roku tam już nie zagości. To pewnik.
Teraz kiedy czeluście jeziora stoją otworem i frontem do klienta bardzo:
przystępujemy do ROZGRZEWKI pod fachowym okiem FitnessPani. 
Jestę Miszczę!!!

Entliczek, Pętliczek, Zileony stoliczek, na kogo wypadnie na tego ZJEM.
CU - KIE - RECZ - KA?!?
W tej części opowieści wigilijnej szczególnie ochoczo podskakują panowie (bez nazwisk). Teraz nie ma już odwrotu - udajemy się od brzegu w kierunku środka jeziora zagrzewani dodatkowo dopingiem zebranych wodomugoli.

Niecałe 2 stopnie temperatury jakie miała woda wstrzymują krążenie, przyprawiają o bezdech ale sprawiają mnóstwo frajdy co obrazują foty. Ja to uwielbiam choć na co dzień nie praktykuję.  

Po wyjściu z wody przystępujemy do jedzenia śledzia, kapuchy, zup, ciast, kiełbas i innych pyszności popijając MOCNĄ kawą (tak, tak, tym razem - z całej paki). Nikt nie wyjdzie na głodnego, taka już tradycja.
GEOpyra przygotowała dla Morsów potrójny prezent. Wyprodukowaliśmy 3 TB (przedmioty podróżne) w pingwinowym  kształcie by puścić je w obieg z celem dotarcia do innych miejsc na planecie Ziemi równie zimnych i lodowatych co dzisiejsza tafla wody. Życzymy im wielu przygód w zapewne długiej podróży. Linki do pingwinowych braci gdzie możecie śledzić ich losy znajdziecie tutaj:
Karol, a jak mnie wypuścisz to płynąć w lewo czy w prawo??
Oczywiście każdy uczestnik spotkania otrzymał okolicznościowe drewienka (woodcoiny) na pamiątkę naszego trzeciego spotkania. My z kolei "Alaskom" dziękujemy za gifty i wszelakie pyszności.

Ps. to był już ostatni event w tym roku bo więcej na Wielkopolskiej ziemi nie zapowiedziano. W związku z tym, że jest okazja składam wszystkim Geopyrowiczom, ALASKOM i ich rodzinom najserdeczniejsze życzenia świąteczne, samych obfitości w 2017 roku, kolejnych setek znalezionych skrzynek i odwiedzonych miejsc a wszystkiego tego w zdrowiu i kondycji kalibru Szwarcenegera!!!
Ps 2. nota za styl dla Alaskowiczów i GEOpyrusów: 10.00, 10.00, 10.00...
Trzy pingwiny w towarzystwie A-Lasek.
Ps 3. dziękujemy Karolowi za wodzirejstwo, zagrzewanie do walki i wprowadzenie nowicjuszy w arkana umiejętności pływania pod lodem!!! Marka Szurkowskiego serdecznie pozdrawiamy mając nadzieja na zobaczenie się kolejnym razem i oczywiście szybkiego powrotu do zdrowia!!!!

FILM 
udash
sześćdzisiątydziewiąty

sobota, 19 listopada 2016

Bananowy Event



Banany to bardzo ciekawe owoce, mające swoją historię. To właśnie skłoniło mnie do zorganizowania Bananowego Eventu. No bo co przeciętna pyra wie o bananie – to że jest żółty i lubią go minionki (może coś jeszcze, ale to już zdecydowana mniejszość). Ale tego, że wyginęły i „zmartwychwstały” to pewnie nikt nie wie. A tak (po części) było.
Tak więc zainteresowani tematem geokeszerzy tłumnie zjawili się na swarzędzkim Placu Niezłomnych. Wpisali się do bananowego logbooka i czekali na wyjawienie tajemnicy, czy tylko do tego był potrzebny ten marker.


Czas niepewności został zagospodarowany na geopogaduchy, wymiany wszelkiego rodzaju i wypatrywanie spóźnialskich. Jednak gdy w końcu nadeszła chwila rozwiązania zagadki – wszystko ucichło. Banany zostały rozdane. Zaczęła się „część artystyczna”. Jedni postawili na bananowe twarze, inni postanowili  zrobić nowe maczugi, a reszta albo wypisywała na bananach „poezję”, albo wolała travelbugi . Udało się nawet zaobserwować ukryte talenty.
Na koniec wszyscy, razem z bananami, zrobili sobie zdjęcie i rozeszli się do domów lub dalsze keszowanie.
Jako organizator chciałem wszystkim jeszcze raz podziękować za liczne przybycie. Widać, że pogoda geopyrze nie straszna. Mam nadzieję, że wszyscy miło spędzili czas i się czegoś nowego dowiedzieli (albo jeszcze dowiedzą, bo nie zabrali się jeszcze do lektury.
Xiankowaty01

Ps. Jeżeli do kogoś jeszcze informacja nie dotarła to QR kod prowadzi do kiści wiedzy o bananach. 

---------------------------------------------------------
udash
sześćdzisiątydziewiąty wrote:
pierwszy raz byłem na evencie gdzie logbook został zaraz po zjedzony :-)