niedziela, 26 czerwca 2016

Holiday 2016 czyli Polska - Swiss 6 - 5 (po mojemu)

Pierwszego dnia wakacji odbył się event Holiday 2016.
Spotkanko zorganizował Team WWalenciaka. Był sam On, Mama i Tata. Wspólnymi siłami skrzyknęli nas w Lasku Marcelinskim na ogniskowym spotkanku. Dla mnie (i mam nadzieję dla wielu) to był nadEvent z kilku powodów. Termin spotkania został kilka dni temu przesunięty ponieważ nikt nawet w najśmielszych snach nie oczekiwał, że polska reprezentacja dostanie się dalej i w tym samym czasie będzie grała z reprezentacją Szwajcarii. Pierwsze 90 minut spotkania upłynęło prawie wszystkim (prócz Walenciaków) przed telewizorami. Nikt nie spodziewał się dogrywki a tymczasem nasi zagrali jeszcze 2x15 minut.


Po pierwszej połowie dogrywki i po 1:1 włączywszy program 3 Polskiego Radia udałem się na Marcelin. Średnia prędkość wyniosła 15 km/h - stres jest złym kierowcą. Po dojechaniu zastałem Organizatorów i ich ryczące radio nadające z Programu Pierwszego PR. Skupiliśmy się na karnych. Mogę śmiało stwierdzić: ostatni karny polskiej reprezentacji rozpoczął event. Gramy dalej (w czwartek z Portugalią). Tyle sprawozdania z meczu. Po wspaniałym sportowym spotkaniu każdy obrał kierunek wiadomy - Marcelin.

Jak za dotknięciem różdżki zaczęli, już po kilku 
minutach, pojedynczo, zjawiać się eventowicze aż dobiło ich do ponad trzydziestu. Rozentuzjazmowanych trzydziestu.  Po takim meczu i w takim towarzystwie kiełba znad ogniska smakowała wyśmienicie. Suto zastawiony stół dopełnił reszty - wszyscy w tym szczególnym dniu zapomnieli chyba o jedzeniu i zaczęli nadrabiać zaległości. Rozkołatane serca studziła herbata z lodem a żołądki wypełniły pajdy ze smalcem zagryzane ogórkami i babeczki (ozdobione eventowo). Kulinaria uzupełnił wspomniana już kiełbasa.   Baaaardzo dobry pomysł. 
Spotkanie uczczono pięknym drewniakiem, okazałym logbookiem, pogaduchami i wymiana wszystkiego co kto ze sobą przyniósł. Ogromnie miło bylo spotkać tak zacne grono a Organizatorom składam w imieniu uczestników najserdeczniejsze P O D Z I Ę K O W A N I A.

ps. dla kogo Holiday dla tego Holiday. Event przejdzie do historii pod znakiem polsko - szwajcarskich zmagań. Mam nadzieję, że tak właśnie będziemy obchodzić co roku pierwszy dzień wakacji a co cztery lata szczególnie.

udash
sześćdziesiątydziewiąty

sobota, 11 czerwca 2016

Piknik ekologiczny w Pobiedziskach.

W Pobiedziskach, już po raz ósmy, odbył się piknik ekologiczny, mający na celu zwiększyć świadomość przyrodniczo-ekologiczną mieszkańców gminy i okolic. Pośród wystawców znalazły się szkoły i przedszkola, GOAP, Ośrodek Sportu i Rekreacji, Uniwersytet Przyrodniczy, Park Krajobrazowy Promno i gdzieś pomiędzy nimi, przy stoliku, skromnie, dwoje keszerów opowiada o swojej pasji mniej lub bardziej zainteresowanym uczestnikom. Przyznam, że dość sceptycznie podchodziłam do tego pikniku, no bo kurczę, kogo będzie interesować jakiś tam geocaching? Na szczęście xWisnia miał w sobie większe pokłady entuzjazmu i gdy udało nam się mniej więcej wszystkie nasze dobra poukładać na stoliku, zaczęliśmy opowiadać. Oczywiście, największą furorę zrobiły woodcoiny (a można to kupić? a w jakiej cenie jeden? a ja to poproszę tego, koniecznie! a to jak to się w ogóle robi, że wypala? ale tak można?) oraz gadżety, które otrzymaliśmy od gminy Pobiedziska.


Jak widać, byliśmy przygotowani, mocno siedzieliśmy na czterech literach, oczekując najdziwniejszych pytań (a co z tego macie? a będą jakieś nagrody? ale z małymi dziećmi to się nie da, prawda?).


Jak na nasz pierwszy piknik (a może nie ostatni) to uważamy, że było całkiem przyjemnie. Obok nas stacjonowała przeurocza Pani, której zwinne dłonie wyczarowywały dla najmłodszych najróżniejsze balonowe fantazje, jednak trzeba przyznać, że numerem jeden był czarny miecz (nawet dziewczynki takowy chciały!)


Zainteresowanie naszym hobby było całkiem spore, niektórzy wręcz nie mogli uwierzyć, że można chować śniadaniówki po lasach. ;)






Oczywiście na naszym stoisku nie zabrakło prawdziwych gwiazd! Wśród odwiedzających znalazł się Valentin oraz Rumi, którzy czujnymi oczami sprawdzali co i jak, oraz czy na pewno dobrze reprezentujemy Geopyrę. :)


Nawet niejaki Artur Barciś i Cezary Żak (znani jako Norek i Krawczyk) przychylnym okiem patrzyli na nasze stoisko i chętnie wysłuchali co kolega xWisnia im chciał zakomunikować odnośnie geocachingu, oraz przyjęli od niego dary w postaci woodcoinów. A to cwaniak, siedzi u Panów w kieszeni teraz. :)


Dziękujemy pięknie wszystkim, którzy odwiedzili nas na stoisku, Jakubkowi za flagi i wypożyczenie swojego cennego segregatora oraz gminie Pobiedziska, za możliwość poopowiadania o naszej pasji. :) 

wtorek, 7 czerwca 2016

Piątkowy Relaks nad Prosną



Od rana dzień stał pod wielkim znakiem zapytania czy ja dam radę, czy wszystko mam dopięte na ostatni guzik, obawy wzrastały z godziny na godzinę. Z niepokojem czekałam do godziny 16, by zacząć piątkowy relaks.
Po pracy kierunek dworzec PKP. Zapakowałam Geopyrki sztuk dwie do nadulkomobila i już ze spokojem udałyśmy się na kordy eventu. Dzięki dziewczyny.
Jesteśmy już a tu drzwi zamknięte. Coraz więcej keszowych znajomych zbierało się pod Pubem a właściciela brak. Stres był czy o 18 wejdziemy do środka. …Ha ha taki stres to może być.
Wielkie wejście, szybkie przemeblowanie i wszyscy w komplecie.

   
Dziękuje całej ekipie za przybycie i świetną atmosferę. Teraz już wiem, że mój pierwszy event nie będzie ostatnim.
I w tym miejscu chciałabym wszystkim podziękować: moim wariatkom: jolekka i Boann. Zacnej grupie kaliskiej mploc, mojorosin, judi_kk, syl89k, navigator_cb, RADIOWIEC, koza 2, Jacekran, Bernadettaran, Całka, MoZbTa, AgaZ-78, Kasia, mecwal, zibi11977, happinessKP oraz całkiem niespodziewanemu przybyszowi z innej planety chyba Dolny Śląsk albo jakoś takJ DLU03698. 
Było świetnie. To co na evencie powinno być to było. Logbook zapełniony wpisami, świeżo otrzymane drewniaczki powymieniane, certyfikaty uczestnictwa rozdane i doświadczenia wymienione. Jeszcze raz dziękuje za tak liczne przybycie i do zobaczenia na kolejnych Eventach. 

Pozdrowionka
nadulka

GEOpyra MRUczy

5 czerwiec 2016 zapisał się na kartach naszej historii jako dzień kiedy członkinie i członkowie GEOpyry zaatakowali pas niemieckich fortyfikacji w pobliżu zachodniej granicy czyli Międzyrzecki Rejon Umocniony (MRU). Wyjazd zaplanowaliśmy we wczesnych godzinach porannych w składzie: Wishmaster i Wishmasterowa, jolekka, nadulka, Boann, Gammera, Chętek - wkrętek i ja


Szybkie spotkanko w okolicach Junikowa i wystartowaliśmy na dwa auta. Po dojechaniu na miejsce zastaliśmy nic. Chwile później pojawiło się oczekiwane (spóźnione o 45 minut) wejście na doły i zwiedzanie fortyfikacji połączone z keszowaniem. Po wyjściu na powierzchnię szybkie spotkanko z innymi keszerami (event zatytułowany: "Czerwcowe MRUczenie"), kiełba znad ogniska i pojechaliśmy trzepać teren w tym zaliczyliśmy wejście do podziemi (tym razem bez czujnego oka przewodnika). Miejsce okazało się idealne do zebrania kombinacji trudności z terenem w ramach matrixa. Problem stanowił tylko brzuch przy przeciskaniu się przez szczeliny. Cóż będę opowiadał, przedstawię wyjazd w wersji filmowej:


Dziękuję za towarzystwo, gratuluję odwagi i z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce na rodzinne, weekendowe wypady. O keszowaniu nie wspomnę. Wszyscy wrócili zadowoleni zachowując wspomnienia o MRU, bunkrach, ciemnościach, wilgoci i Garbatym. Ale to już zupełnie inna historia.

Ps. Miło było wrócić po latach do MRU. Ćwierć wieku temu zapuszczałem się w tamte tereny na długie dnie, spędzając czas w ciszy, całkowitych ciemnościach i "zwiedzaniu" podziemi w towarzystwie tysięcy nietoperzy i kilku kumpli. To były czasy marszrut z mapą w ręku. Kto to teraz praktykuje ?!?
 







udash
sześćdziesiątydziewiąty

poniedziałek, 6 czerwca 2016

XIII WWFM Poznań

W sobotę 4. czerwca uczestnicy naszej zabawy spotykali się na całym świecie, aby zrobić sobie zdjęcie w ramach międzynarodowej akcji World-Wide Flash Mob. WWFM odbył się już po raz trzynasty. W zeszłym roku w ramach WWFM zgłoszono 389 eventów w 40 krajach, w których udział brało 13.000 uczestników. W Poznaniu mieliśmy zaszczyt zorganizować WWFM po raz pierwszy.
Chociaż nie ma formalnego wymogu w tym zakresie, to jednak wielu organizatorów spotkań WWFM wymyśla jakiś temat przewodni spotkania. Ojj, długo się nad tym zastanawialiśmy. Chcieliśmy, żeby spotkanie było również okazją do wspólnej zabawy i zrobienia czegoś niecodziennego ;-) No i żeby później zaprezentować nasze dzieła na wspólnym zdjęciu.

I tak, po długich namysłach, postawiliśmy na pompony!! Gdy tylko wpadły mi one do głowy wiedziałam, że to będzie to! Już oczyma wyobraźni widziałam brać keszerską, jak w skupieniu i z wielką starannością każdy wykonuje swój pompon J Oczywiście nie mogło być inaczej – pompony były w zielonym geopyrzastym kolorze, a dokładnie w dwóch jego odcieniach. Uzupełnieniem całego pomysłu był biały strój uczestników, który miał stanowić ładne tło i współgrać na zdjęciu finałowym.

Warunkiem koniecznym powodzenia całej akcji była też…. ładna pogoda J Z przerażeniem obserwowaliśmy oberwanie chmury z gradem, które miało miejsce dwie godziny przed spotkaniem.  Widzieliśmy już, jak papierowe pompony spływają razem z deszczem. Nie mieliśmy planu B. Ale…. Im bliżej eventu, tym mniej chmur na niebie. A Gammera powiedział, że na event wyjdzie słońce i…. musieliśmy go trzymać za słowo J I co najważniejsze – nie pomylił się, co zresztą widać bardzo dobrze na zdjęciach.

W okolicach godziny 19.00 na kordach zaczęły pojawiać się białe ludki. Z daleka było widać, kto do nas zmierza J Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za tę wszechpanującą biel! W bieli przyszli i mali i duzi. A Fidellino przyprowadził nawet białego psa :-D

Po krótkim, oficjalnym rozpoczęciu spotkania przystąpiliśmy wszyscy do dzieła! Zabawa była przednia i nawet Ci, którzy się zarzekali, że wykonanie pompona w ich wydaniu jest niemożliwe mylili się! Wszyscy bez wyjątku zrobili piękne zielone kule. Zresztą zobaczcie sami na efekty naszej pracy.

Początki zawsze są trudne :-)














Ale na końcu wszyscy byli zadowoleni :-)













Ten pompon wygrałby z pewnością wybory miss/mistera pomponów :-)))



Tuż przed 19.30 ustawiliśmy się ładnie do zdjęcia, by o 19.30 mogła się rozpocząć sesja zdjęciowa. Efekt końcowy – jak dla mnie – powalający!






Jak widać inwencja twórcza nas nie opuszczała...











Oczywiście podczas spotkania nie zabrakło evetowych drewniaków, geopogaduch, wymiany PWG i TB. Wielkie dzięki za liczne przybycie i wspólną zabawę!

poniedziałek, 30 maja 2016

GEOpyra Spacerowym Lasem


Będzie krótko.
W sobotę 28-ego maja 2016 r. zebraliśmy się na stacji Poznań Gówny:  FK69, TomekZyZuzialol i ja.
W Kobylnicy dobili YoloPrzemolo i Xiankowaty01
W Mogilnie zaszczycili nas dołączając Gammera i Leito76
Na trasie złapali nas Filip500 i tomsok3
8 rowerów i czerwony Fiat PitStop. 
Trasa: Poznań - Mogilno - "Spacerowy Las" - Trzemeszno - Poznań;
Dystans: 80 km;
Zbiory: 126 keszynek (przynajmniej u mnie)

Ps. Cóż opowiadać?!?! Nie wymaga komentarza, jak sądzę. Dziękuję kompance i kompanom za doborową kompaniję a Wy obejrzyjcie co pozostało w naszej pamięci:

(polecam wybrać wysoką rozdzielczość na pasku vimeo)


udash
sześćdziesiątydziewiąty

piątek, 27 maja 2016

GEOpyra na falach Radia Emaus


60 stadiów (ok. 11 km) od Jerozolimy, przy starym trakcie rzymskim, istniało kiedyś małe miasteczko - Emaus. GEOpyra w wąskiej reprezentacji również podążyła do Emaus, choć tego znacznie bliżej, położonego w centrum Poznania. Dzięki uprzejmości red. Anny Jasińskiej i zaangażowania 1/7 PGC-Team w osobie Joanny udało się na falach rozgłośni zapoznać szersze grono radiosłuchaczy ze zjawiskiem geocachingu. Oczywiście skupiliśmy się głównie na naszym wielkopolskim terenie i tym, co ciekawego u nas do zrobienia. Nie omieszkaliśmy również przedstawić keszowania w ujęciu statystycznym. To najlepiej odzwierciedla nasz stopień zaangażowania i tego, co się dzieje. Postanowiliśmy audycję przeznaczyć dla Mugoli opowiadając o tym co? jak? gdzie? kiedy? i w zasadzie wytłumaczyć po co keszujemy. Od czegoś trzeba zacząć, a od czego innego, jak nie od GEOelementarza? Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy mogli posłuchać audycji, zatem zapis rozmów znajdziecie:

TUTAJ1 -pierwsza część rozmowy;
TUTAJ2 - druga.
 
Jak widać materiał zgrabnie został pocięty na bloczki i wkomponowany w ramówkę popołudniową.
Mamy nadzieję, że nasze zajęcie spotka się z życzliwym przyjęciem przez słuchaczy oraz że dzięki audycji przybędzie do naszego grona kilku geokeszerów, tym bardziej, że wiosenna, majowa pogoda sprzyja wycieczkom poza własny ogródek i wyjściu w teren. Dziękujemy za zaproszenie do studia i zainteresowanie się tym, co robimy na co dzień oraz naszą GEOpyrą.
Ps. Rzecz jasna Pani Redaktor Anna postanowiła założyć konto i udać się już niedługo w najbliższą okolicę w celu wiadomym...
dzięki Joanna
dzięki Anna
udash
sześćdziesiątydziewiąty

niedziela, 22 maja 2016

"Zwiedzamy COŚ"

Tak tak, tym razem poznański geokeszeszer tomek2102 postanowił zorganizować event pod tytułem "Zwiedzamy COŚ", coś co już na odległość było wyczuwalne przez nasze nosy.
To tytułowe COŚ - to Centralna Oczyszczalnia Ścieków w Koziegłowach.
Chętnych, chcących dowiedzieć się jak od kuchni wygląda droga naszych nieczystości, zaczynających się w naszych łazienkach a kończących w naszych kranach było bardzo wielu. Bez kozery napiszę, że przybyło około 40 osób i warto tu nadmienić, że nie przybyło wielu stałych bywalców z różnych powodów a już na pewno nie z braku chęci.

Nie chciałbym wymieniać z nicków kto był, ponieważ nie chciałbym kogokolwiek ominąć, zaznaczę tylko, że można było spotkać niektórych geomaniaców po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Inicjatywa tomka2102, a mianowicie spotkanie w takim miejscu było genialne. Większość z nas zwiedzała już to miejsce za czasów szkolnych, lecz jak wiadomo postęp idzie z czasem i wiele się tutaj zmieniło - oczywiście na lepsze, co nie zawsze bywa regułą.
Zgodnie z planem o godzinie 11.00 spotkaliśmy się na parkingu "COŚ". Mieliśmy 30 minut aby się przywitać, wpisać do logbooka, dostać eventowe drewniaczki i oczywiście na geopogaduchy.
Dalsza część eventu, to zwiedzanie ogromnego kompleksu oczyszczalni w towarzystwie pani przewodnik, która posiadała przeogromną wiedzę na temat funkcjonowania miejsca, które mają ogromny wpływ na nasze codzienne życie.
Zaczęliśmy od budynku, w którym znajdowało się serce oczyszczalni a mianowicie centrum dowodzenia. Spotkaliśmy się przy makiecie obiektu, gdzie w najdrobniejszych szczegółach pani przewodnik opowiadała gdzie, co, skąd i dokąd się udaje.
Powiem szczerze, że przerosło mnie to wszystko, bo tak naprawdę człowiek nie zdaje sobie sprawy skąd chociażby mamy czystą wodę w kranach.
Wykład trwał dość długo i chyba tylko najwytrwalsi doczekali jego końca. Reszta zwiedzających chciała wreszcie zobaczyć i poczuć te kupy !!!
I się doczekali, po mega owocnym opowiadaniu, pani przewodnik zabrała nas do zdecydowanie najbardziej nie pachnącego miejsca, gdzie składuje się to i owo.
Oczywiście wyglądało to niecodziennie ale już większość z nas wiedziała gdzie zaczyna się droga naszych nieczystości. Dlaczego większość ??? Nie byłbym sobą gdybym nie zaprezentował naszych drogich geokeszerów, którzy nie odważyli się wejść i poczuć to "COŚ" uśmiechając się do nas z oddali, zakrywając oczywiście swoje noski.
Oj śmiechu było dużo włącznie z tym, że padła propozycja aby przeliczyć osoby, czy aby na pewno wszyscy wyszli z pierwszego hangaru.
Dalsze zwiedzanie było już trochę bezpieczniejsze. Nasze nosy odpoczęły ale widoki dalej zapierały dech w piersi.
 
Pani przewodnik cały czas opowiadała, końca nie było widać. Potrafiła odpowiedzieć na każde zadane Jej pytanie odnoście brudnej wody, filtracji, przepływów, odpływów itp.
Były momenty, że przez chwilę wyobrażaliśmy sobie, iż jesteśmy w jakiejś bazie kosmicznej, z tym że nie wiem, czy tam też tak nosy wykręca.
Podsumowując.........event baaaaaardzo udany, baaaaaardzo pożyteczny ale najbardziej cieszę się z tego, że tak młody geomaniac jakim jest tomek2102, potrafi wpaść na pomysł i organizację spotkania właśnie w takim miejscu. Cieszy, że temat przewodni spotkania zainteresował zarówno starych, jak i młodych.
Dzięki Geocachingowi, znowu jesteśmy mądrzejsi o kolejne ważne sprawy dotyczące naszego codziennego życia.
Zwiedzanie z wykładem trwało około 1,5 godziny i zakończyło się wspólnym zdjęciem, które na stałe będzie nam przypominać, że człowiek uczy się całe życie.
Chciałbym  w imieniu wszystkich zwiedzających, jak i swoim podziękować serdecznie pani przewodnik, za przekazanie nam niesamowitej wiedzy o funkcjonowaniu tego obiektu. Z ręką na piersi obiecujemy, iż w miarę naszych możliwości będziemy ją przekazywać kolejnym pokoleniom.
Tomaszu, na Twoje ręce składam podziękowania za kolejną lekcję.  Ktoś, kto potrafi zebrać ludzi w jednym miejscu, w tym samym czasie i w dodatku zainteresować ich przewodnim tematem, jest WIELKI !!!!!!!
Kłaniam się nisko, SZACUNEK !!!!
Do zobaczenia na kolejnym evencie !!! Dbajcie o siebie i o innych !!!!!!
Ps. Już w czasie trwającego eventu, nasz organizator postarał się o niespodziankę i odkrył 14 nowych keszynek na terenie Koziegłów.
Zdjęcia: tata tomka2102
              leito76